Znowu w domu

Odkąd chodzę do przedszkola zmienił się mój tryb życia. Rano wstaję mam inhalacje, potem oklepywanie, lekarstwa, ubieranie i mamusia albo tatuś zaprowadzają mnie do przedszkola. Wracam do domu i kolejna inhalacja, obiadek i oklepywanie. Ale to nie wszystko, częściej jestem w domu niż w przedszkolu. Niestety taki mały szkopuł, że częściej choruje. Ale nie poddaje się i walczę z wirusami. Bardzo dużo pieniążków idzie na moje lekarstwa i właśnie z tej okazji bardzo chciałam Ja i moi rodzice bardzo podziękować za oddany 1%, gdyż z tych pieniążków kupowane są dla mnie leki i sprzęt rehabilitacyjny.

Wakacje 2013

W tym roku rodzice zrobili mi niespodziankę i zabrali mnie nad morze.  Tydzień przed wyjazdem rozchorowałam się dostałam gorączki i bolało mnie uszko. Pojechałyśmy z mamusią i ciocią do lekarza no i niestety skończyło się antybiotykiem, diagnoza „zapalenie ucha”. Na szczęście wszystko minęło więc wyruszyliśmy w drogę. Nie mogłam się doczekać , żeby zobaczyć morze. Jak dojechaliśmy na miejsce  to nie mogłam oczu oderwać tyle piasku i tyle wody, tak dużo łałłłłłł, tatuś ściągnął mi skarpetki i mogłam trochę potaplać się w wodzie. Mieliśmy bardzo fajny domek, w którym bardzo dobrze mi się mieszkało i spało, ale był jeden feler nie miałam apetytu. Rodzice zabierali mnie na  częste spacery, aby powdychać trochę jodu. Nad morzem bardzo dobrze się czułam w ogóle nie kaszlałam !!!!!!!!!!!!!!!! i to był ten plus. Wczasy szybko zleciały na koniec puściliśmy lampion w kolorze mojego ulubionego fioletu. Mamusia mówiła „Emilko pomyśl sobie jakieś marzenie, żeby się spełniło” no to powiedziałam „chcę czekoladę z brokułami i motylkami”. Po tygodniu  czasu wróciliśmy do domu, a od poniedziałku zaczęłam chodzić do przedszkola już na pięć godzin. Bardzo się cieszę z tego powodu i już nawet wstaje przed budzikiem.

Maj

  Dawno znowu nic nie pisałyśmy razem z mamusią, jakoś czasu wiecznie brakuje. Chodzę do przedszkola z czego bardzo się cieszę , ale tez przez to częściej choruje , co trochę przynoszę jakiś kaszel i katar. Teraz to trzyma mnie już drugi tydzień i przez to siedzę w domu. Mam więcej inhalacji, więcej drenaży oraz  leków. Ponadto  byliśmy razem z rodzicami na badaniach w Karpaczu i spotkanie z nowym lekarzem prowadzącym z którego rodzice nie są za bardzo zadowoleni. Ale pani dr P……. stanęła na wysokości zadania i załagodziła całą zaistniałą sytuację . Dzisiaj dzwoniła mamusia do Pani dr spytać jak moje wyniki iiiiiiiiiiii, wyniki są dobre ale niestety na wymazie wyszedł gronkowiec. Niestety uroki mukowiscydozy .

Wywiad w Radio

20.02.2013, Radio Opole, "Radio myśli: Akademia życia"

Wywiad z mamusią , mukowujkiem Robertem i mukociocią Asią 🙂

przedszkole…..

4 lutego zaczęłam chodzić do przedszkola, bardzo się z tego powodu cieszę bo w końcu mogę się uczyć i bawić z innymi dziećmi. Mamusia codziennie odprowadzała mnie na dwie godziny, a potem razem z tatusiem odbierali mnie  z przedszkola.  Ale dałam wycisk Pani przedszkolance hahaha, aż na koniec pytała mamusię czy ja mam ADHD, no wcale jej się nie dziwię jak musiała za mną cały czas biegać. Rodzice dali paniom wytyczne co mogę,  a czego nie mogę robić, że muszą pilnować higieny moich rączek.  I tak niecała tygodniowa przygoda chodzenia do przedszkola zakończyła się chorobą. W piątek rano dostałam wysokiej gorączki i zaczęła się walka z kaszlem i katarem,  która trwa do dnia dzisiejszego. Bardzo źle się czuję gorączka mi minęła ale kaszel nie daje mi spokoju. Mamusia zadzwoniła dzisiaj do Pani dr P…  z Karpacza i pytała co ma ze mną robić, bo bardzo ją to martwi. A więc zalecenia są takie, że mam zwiększone inhalacje i teraz mam ich cztery w ciągu dnia, odstawić syropy i poczekać do niedzieli. Z tego wszystkiego najlepszy był dzisiejszy dzień 14 luty „Dzień Zakochanych” i tu niespodzianka. Przyszedł do mnie mój przyjaciel Kubuś (lat 2,5) i wręczył mi balonika w kształcie serduszka i bransoletkę . Ale się ucieszyłam mój pierwszy w życiu Walenty. Kubusiu twoja Amija ( tak do mnie mówi)  dziękuje Ci bardzo i obiecuje, że nie długo wyzdrowieje i będziemy razem bawić się na śniegu.

Święta 2012

Czas Świąt.
Nadeszły Święta. Zacznę od tego, że mimo iż jestem przeziębiona to był to dla mnie zaskakujący, obfitujący w prezenty czas. Niespodziewanie dostałam niespodzianki rzeczowe od dwóch nie znanych mi osób, z czego rodzice bardzo się cieszyli, że są jednak ludzie o dobrym serduszku. Na początku przyszedł do mnie Mikołaj, którego się trochę wystraszyłam, ale jak wziął mnie na kolanka i pytał mnie czy byłam grzeczna i czy mu coś zaśpiewam to mi  się spodobał. Zaraz po tym dostałam strasznie dużo prezentów, lale i słodycze, klocki, łóżeczko dla lalek, latarkę i wiele innych rzeczy. Potem nadszedł czas wigilii, mamusia z tatusiem byli troszkę przerażeni bo cały czas mnie trzymało przeziębienie, ale dotrwałam. Pojechaliśmy do babci, a tam znowu pod choinką czekały następne niespodzianki, jejku chyba na prawdę byłam grzeczna w tym roku tyle miłych rzeczy mi się przytrafiło. Po Wigilii pojechaliśmy do domku i przez cała drogę mówiłam „ GWIAZDKO PRZYJDŹ DO MOJEGO DOMKU SŁYSZYSZ!!!!!!!!! PROSZĘ CIĘ". Dojechaliśmy do domku, wchodzę na górę i patrzę, a tam pod choinką leżą następne upominki, stanęłam jak wryta i nie mogłam w to UWIERZYĆ gwiazdka mnie usłyszała i przyszła do mnie. A teraz jak już emocje opadły to muszę się podkurować i podleczyć, bo na pewno spadnie śnieg a mam jeszcze w planach zrobić bałwanka i aniołka na śniegu.

Pierwsza sobota grudnia

Pierwsza grudniowa sobota była pełna wrażeń. Zaczęło się od tego, że jak rano wstałam i patrzę a tu Paulinka , ciocia Maja i wujek Krzysiek u nas spali. Później zjedliśmy wspólne śniadanko i pojechaliśmy na zakupy kupić prezenty dla Franusia i Natalki, oraz ich rodziców, którzy przeprowadzili się do Opola z Kowar. O godzinie 15 pojechaliśmy w odwiedziny. Zapoznaliśmy już nie wirtualnie lecz na żywo ciocię Agnieszkę wujka Radka, Natalkę i oczywiście dzielnego Frania. Rodzicie poinstruowali mnie, że mam być grzeczna i nie krzyczeć bo Franiu tego bardzo nie lubi. Zjedliśmy pyszny torcik i Natalka zabrała mnie do swojego pokoju, gdzie przeżyłam swoją pierwszą lekcję gry na gitarze oraz śpiewałam przy tym piosenkę "Pada śnieg".  Potem bawiłam się z Franeczkiem z czego rodzice i ciocia bardzo się cieszyli. Wizytę uważam za udaną i bardzo cieszę się, że poznałam Frania  oraz jego wspaniałą rodzinkę.

Nowy domek

Dawno mnie tu nie było, bo jakoś czasu brakowało. Chciałam bardzo podziękować cioci Anetce za paczkę, cioci Lidce za rowerek, cioci Majii za śliczne koniki, pani Agnieszce za mebelki. Przeprowadziliśmy się na inne mieszkanie i teraz mam swój pokoik, z czego bardzo sie cieszę. Często z mamusią jeżdzimy na rowerku na spacery. Tylko teraz zaniemogłam, ponieważ bardzo długo trzyma mnie przeziębienie. Moja amylaza raz skacze do góry raz wraca do normy, ponoć taki mój urok  :(najważniejsze, że rodzice bardzo mnie kochają i pomagaja jak się da we wszystkim. Przepraszamy za utrudnienia związane z funkcjonowaniem mojej stronki z przyczyn nie zależnych od nas.

Lipiec pełen wrażeń

Lipiec był pełen wrażeń, zaczynając od badań i wypoczynku w Kapraczu, kończąwszy na moich urodzinkach. Byliśmy z rodzicami na moich badaniach kontrolnych i okazało się, że wyniki nie są zbyt dobre 🙁 , rodzice bardzo się tym zmartwili i teraz muszą mi kontrolować mocz oraz mnie obserwować.  A na wypoczynku było fajnie pospacerowaliśmy sobie po górach, pooddychałam świeżym, czystym powietrzem i co najważniejsze byłam tam z rodzicami. Natomiast 26 lipca skończyłam trzy latka, mamusia upiekła mi piękny torcik, który pomagałam robić. Potem przyszła ciocia Maja z wujkiem Krzysiem i Paulinką, dostałam od nich cudny prezent (ciocia zawsze trafi w to co ja chcę 🙂 )  hulajnogę oraz od mamusi i tatusia piłkę do skakania, kolczyki od babci oraz kuchnię od dziadka.  Lipiec także obfitował w maliny, którymi obdarowywali mnie sąsiedzi bo wiedzą, że je uwielbiam, kąpałam się na dworze, bawiłam w piaskownicy chociaż wiem że nie powinnam  bo tam jest duże zbiorowisko bakterii, ale rodzice wiedzą, że jestem uparta i zawsze postawie na swoim 🙂 . Czasami wydaje mi się, że jestem po prostu dla nich za szybka, bo jak wszyscy mówią „ wszędzie mnie pełno”. Na tym zakończę mój wpis i do usłyszenia .