Czas pandemii c.d.

Trudne czasy nastały, czas pandemii COVID-19, wszystko w koło pozamykane, zdalne nauczanie, wizyty lekarskie przez telefon, dezynfekcja, maseczki itd. Przez to wszystko nawet nie można było zrobić wszystkich badań. Ale mama rozmawiała z moją panią dr w Karpaczu i zdecydowałyśmy, że muszę przyjechać na trzy dni do szpitala na wszystkie badania, gdyż jestem już w wieku dojrzewania i wszystko się w moim organizmie zmienia.  No i niestety, nasze obawy się potwierdziły. Na płucach obustronne zmiany, trzustka zaczyna też o sobie dać znać, zatoki też nie ciekawie  no i jeszcze przypałętał się mi pseudomonas aeruginosa ( u nas chorych bardzo groźna bakteria, która robi duże spustoszenie u chorych na mukowiscydozie organizmach). Pani dr zadecydowała, że muszę natychmiast przyjechać do szpitala na 2 tygodniowe leczenie tzw. Antybiotykoterapię. Pierwszy raz byłam sama tydzień w szpitalu, a potem dojechała do mnie mama. Kroplówki, pompy z lekami, inhalacje, rehabilitacja, lekcje online, izolacja. Tak  wyglądał każdy mój dzień. Dopiero jak mama przyjechała mogłam wyjść na dwór.  No powiem była to dla mnie lekcja pokory, bo musiałam wszystko koło siebie robić praktycznie sama. A teraz jestem w domu i jeszcze przez 4 tygodnie mam dalsze leczenie  antybiotykami wziewnymi. Po tym wszystkim tydzień odstępstwa i czeka  mnie następny wyjazd do pani dr na badania kontrolne. Trzymajcie kciuki obym zwalczyła tą bakterie i trochę odsapnęła…..